Trzeba kiedyś wydorośleć.
Piszę „trzeba”, bo jestem alkoholikiem.
Nie żadne „wypada”, „można” czy też „należałoby”.
Stanowczo – trzeba!
Nie zagłębiam się tu w życie innych ludzi; zarówno tych, którzy mają problemy uzależnieniowe, jak tych, którzy są od nich wolni. Nie wiem i nie bardzo mnie to dotyczy.
Ich dorosłość (lub brak) – ich sprawa.
Pozostanę przy swoich doświadczeniach i pewnych, z nich wypływających, wnioskach.
A te, jak zwykle, doprowadzają do moich emocji. A z nimi, bywa różnie.

Wydorośleć, to (między innymi) pogodzić się z tym, że moje działania niosą określone konsekwencje. W związku z tym, przewidywać je, zanim cokolwiek postanowię zrobić. No, i oczywiście – zaakceptować to, że konsekwencje są (w znakomitej większości) wynikiem takich a nie innych (moich) wyborów.

Kiedyś, najłatwiej było mi szukać usprawiedliwień, dla klęsk (mniejszych lub większych), wszędzie wokół. Zupełnie tak, jakbym był jedynie ofiarą jakiegoś systemu, który sprzysiągł się na mnie. Trochę to paranoiczne, ale tak było. Rzadko zdarzało mi się pogodzić z tym, że jak robię coś głupiego, ryzykownego lub nielegalnego – poniosę winę, z własnego wyboru. Oczywiście, miałem na podorędziu cały arsenał usprawiedliwień samego siebie oraz drugi taki, z oskarżeniami innych ludzi, panujących czasów lub jakichkolwiek uwarunkowań, które odsuwały ode mnie odpowiedzialność za klęskę moich poczynań. Nawet, jeżeli (na początku) robiłem to trochę na siłę, dość szybko stało się to moją drugą naturą. Bo tak było łatwiej, bo tak nie musiałem widzieć, że moje wybory podlane są alkoholem lub jego oparami – jak akurat miałem przerwę w piciu. Patrząc w lustro, widziałem gościa, który robi wiele dobrych (a w każdym bądź razie – potencjalnie pożytecznych) rzeczy, tylko; a to świat nie ten, a to ludzie k..wy, a to akurat zbieg okoliczności. Arsenał, jak pisałem – bogaty.
Lata przebywania w tego typu subiektywnym świecie, z dala od zewnętrznej oceny (tej, nie dopuszczałem do głosu), spowodowały we mnie bardzo wiele stresów. Olbrzymich lub większych i mniejszych. I te stresy były zawsze we mnie i zawsze się odnawiały. Jak już trochę „przyschnęło” jedno – fundowałem sobie następne. I kolejne, kolejne…
I tu dają o sobie znać emocje.
Jak można mieć je zdrowe, skoro cały czas były one atakowane (subiektywnie i obiektywnie) wynikami moich decyzji. Permanencja tego zjawiska powodowała, najczęściej, taką kumulację stanów emocjonalnych, że musiałem coś z nimi zrobić, bo się już nie bardzo dawało z tym żyć.
Oczywiście, wygłuszacz emocji był jeden – alkohol.
Innego wtedy nie znałem.

Wydorośleć, to przewidywać.
Przewidywać (możliwie) wszelkie warianty mojego postępowania. No i wtedy, wybierać. Stać mnie na to (emocjonalnie) czy może jest to zbyt trudne – na dzień obecny. Bo to się – w miarę trzeźwienia – zmienia. Im dalej, tym łatwiej przeżyć pewne rozczarowania czy przeciwności.
Co nie oznacza, oczywiście, że można powrócić do działań podobnych do tych, jakie podejmowałem w czasie picia. Z tego muszę zrezygnować. Zresztą, im dalej w trzeźwienie, tym mniej pokus na tego typu wyskoki. I mniej faktycznych potrzeb na nie.
Bo doroślenie to również inna ocena potrzeb, sytuacji, działań i ich wyników. To też przychodzi, z czasem.

Druga sfera, którą podpinam pod doroślenie to zaprzestanie walki ze wszystkim i wszystkimi.
Ludzie są tacy a nie inni. Nie mogę ich wychowywać. Cham pewnie pozostanie chamem a dziwka dziwką. Ja mam zmieniać siebie a nie wszystkich wokół. I to jest wystarczająca ciężka robota i nie ma co, dokładać sobie (przeważnie daremnego) trudu.
Jeżeli mi coś nie pasuję – mówię. Jeżeli nie pomaga – odchodzę, odsuwam się.
Polityka, pieniądze, sport i wiele innych spraw, które mnie kiedyś nakręcały (i doprowadzały do picia), w sposób bardzo niezdrowy. Wszystko to, kosztem moich przerysowanych emocji oraz idącego za tym, zdrowia.

Wiele dziedzin z mojego życia nie jest (obiektywnie) taka, jaką być powinna. Ale dobrze znać rozgraniczenie między tym, co jest na moje siły i możliwości a co nie.
„Modlitwa o pogodę ducha” ilustruje to znakomicie.
Tylko muszę ją pamiętać.
A z tym jeszcze bywa różnie.

Temat jest dużo szerszy, ale na razie – to tyle.