Po wielu latach żmudnej pracy nad utworzeniem bioprocesora, Japończycy nie mogą na razie pochwalić się końcowym efektem. Po latach żmudnej pracy nad procesorem sterowanym ludzkim głosem, Amerykanie mają na razie efekty daleko odbiegające od założeń. Kochani! Wyobraźcie sobie jaki byłem zdziwiony i zaskoczony, gdy okazało się, że Polak – wspaniały i genialny młody człowiek załatwił obie te rzeczy na raz i bez wielkiego rozgłosu. Aż mi się wierzyć nie chciało ale musiałem, ponieważ osobiście byłem uczestnikiem prezentacji tego dokonania. Ten genialny gość ma dopiero 13 dni. Jest to więc wynik poza wszelkimi rankingami!

A wygląda to tak.

Bioprocesory mieszczone są w głowach mojej córci, zięcia i mojej szanownej małżonki. Jak wnusio to zrobił, jest to na razie wielką tajemnicą, ponieważ jestem chyba lekko niedorozwinięty i nie mogę z tym genialnym dzieckiem nawiązać kontaktu werbalnego. Nadajnik umieścił sobie gdzieś w gardle. Myślę, że w okolicach strun głosowych. Jak to działa? Prosto i niezwykle skutecznie. Jedno ciche skrzypnięcie powoduje, że wspomniane osobniki doświadczalne przyjmują pozycję wyprostowaną, potwierdzając tym samym ich pochodzenie od Homo Erectus. Skrzypnięcie dłuższe powoduje pseudolosowe nakierowanie któregoś osobnika w okolice pokoju, z którego pochodzą dźwięki. Większe natężenie głosu (około 45 decybeli) ma działanie trochę dla mnie dziwne, ponieważ moja córcia zaczyna połowicznie obnażać się od pasa w górę, zięć wychodzi do kibelka na korytarz (co w kontekście obnażonej córki jest dość zagadkowe) a moja małżonka stojąc nad źródłem głosu wydaje serię gulgotów, napina mięśnie twarzy w sposób skomplikowany. Dodatkowym efektem (być może ubocznym) jest pozbawienie wszystkich osobników możliwości normalnej artykulacji. Niby mówią ale tak jakoś dziwnie, jakby mieli zgryz jak klucz od kół samochodowych. Dźwięki trwające ponad 60 sekund stosowane są dla sytuacji, gdy ich źródło chce być przeniesione w inne miejsce. Najlepiej do góry, do nagiej piersi mojej córki. Czyli uzupełnienie składników energetycznych. I to wszystko działa bez pudła!

Technologia jest fantastyczna i całkiem sprawna. Działa non-stop i bez względu na pogodę, porę dnia lub nocy. Każde doświadczenie jest uznane za sukces o ile po odpowiedniej liczbie powtórzeń wywołuje te same efekty. Muszę przyznać, że tu można mówić o wielkim sukcesie!

Jedną z niedogodności technologii jest żółty odpad zbierający się okresowo w specjalnych pojemnikach umieszczonych między nóżkami wnusia. Ale ludzie kochani!!! On ma dopiero 13 dni !!! Założę się, że jak podrośnie to dopracuje sprawę utylizacji odpadów.

Wnusio jest zbyt młody na nominację do Nobla, więc zgodnie z regułą, iż praca musi być wynagrodzona, za niniejsze osiągnięcia w dziedzinie biocybernetyki i wdrażania rewolucyjnego oprogramowania, dostał od dziadka karuzelę z muzyczkami. Przerwa w pracy musi być wypełniona jakąś rozrywką…

Coś mi się wydaje, że trafiliśmy na niezłego cwaniaka…