(WPIS NIESPONSOROWANY)

Jakoś tak, niepostrzeżenie minęła trzecia rocznica palenia, przeze mnie, e-papierosów.

Trzy lata to już na tyle długo, że można pokusić się o pewne wnioski i podzielić się doświadczeniami, które zebrałem przez ten czas.

Tak, więc…

Wcześniej, paliłem około 40-tu papierosów tradycyjnych, na dobę. I to przez ostatnie kilka lat – z czterdziestu, od chwili, kiedy to zacząłem palić. Jest to wynik dość wstrząsający – wiem. Ale jakoś tak wyszło.

W związku z powyższym, nawet nie miałem nadziei na to, iż uda mi się przerzucić na elektroniczne. Myślałem, że popalę jakiś czas (może razem z tradycyjnymi) i powoli powrócę do starych nawyków.

Pierwsze zaskoczenie było dość spore bo od samego początku wcale (!) mnie nie ciągnęło do papierosów zwyczajnych. Dzisiaj wiem, że działo się tak dlatego, ponieważ od samego początku kupiłem porządne papierosy i (co ważniejsze!) dobrałem sobie prawidłowy płyn.

Nie wiem, jak kto inny, ale ja jestem również uzależniony od tego „szarpnięcia” w gardle, gdy się zaciągam. Po prostu – muszę czuć, że palę.

I tu jest ważny płyn. Warto go dobrać pod swoje gusta. Nawet jeżeli trochę to potrwa. Jest to bowiem, podstawowy czynnik do tego, aby nie robić błędu wielu osób – palenie elektronicznych i zwykłych, jednocześnie.
Ja zacząłem od mocy 18 i smaku mięty – bo mi tak pasowało.
Następnie (przez pierwszy rok) zjechałem do mocy 12 i było OK.
Obecnie pale płyn o mocy = 10.
Niedługo zacznę kombinować, żeby zejść do mocy 6.
No, a potem do zera.
Zmniejszanie mocy o niewielkie wartość (przykładowo o 2) nie jest specjalnie odczuwalne.

Jeżeli nie wiesz skąd wziąć (przykładowo) moc 14 – nic prostszego. Płyny o różnych mocach i smakach można mieszać.

Dla ułatwienia, podaję sposób obliczania mocy płynu.
Kupujesz jednakowe objętości płynu.
Jedna moc = 18, druga = 6
Po zmieszaniu daje to moc (18+6) : 2 = 12

Kupując trzy jednakowe objętości, robisz to samo.
Jedna moc = 12, druga = 12, trzecia = 6
Po zmieszaniu daje to moc (12+12+6) : 3 = 10

Czyli, generalnie – średnia arytmetyczna, przy zachowaniu jednakowych objętości buteleczek z płynem.

Smaki płynów, również można spokojnie mieszać.
Moja Wierna (…) Małżonka zmienia sobie mieszanki smakowe i jest OK.

Pewnie, dla niektórych z was, ważny będzie czynnik finansowy.
Zwykłe, kosztowały mnie 800 złotych miesięcznie. Elektroniczne – 120.
Różnica niezła, biorąc pod uwagę, że moja Wierna (…) Małżonka również pali elektroniczne.

Razem, oszczędzamy jakieś 1200 złotych miesięcznie. A to już jest coś!
Dla mnie jednak ważniejsze jest co innego.

Oto inne efekty (jakoś już tak po 6-ciu miesiącach) odstawienia papierosów tradycyjnych:

  • bardzo znaczna (!) poprawa kondycji ogólnej,
  • lepsza wentylacja płuc (to się czuje!)
  • lepsza przemiana materii,
  • lepszy sen,
  • lepsze wstawanie,
  • brak kaszlu papierosowego,
  • powrót smaku,
  • powrót węchu,
  • poprawa cery,
  • nie śmierdzi mi oddech,
  • nie śmierdzą mi ciuchy,
  • nie śmierdzi w mieszkaniu.

To ,tak „od ręki” – bez doszukiwania się głębiej, w organizm.

Teraz sprawa następna.

Jak zwykle są dwie szkoły; pierwsza mówi, że papierosy elektroniczne są bardziej szkodliwe od tradycyjnych, druga szkoła – wręcz odwrotnie.

Pomijam już wyniki, jakie widzę na własnym przykładzie. Te są (dla mnie) jasno wskazujące na to, że jest o niebo lepiej, niż w czasach, gdy paliłem papierosy tradycyjne.

Jako, że lubię dużo wiedzieć, zadałem zadanie mojemu znajomemu biochemikowi.

Oto jego zdanie:

W płynie (jest tam sześć składników) nie występują żadne substancje składowe, które kumulują się w organizmie ludzkim. Wydalane są w różny sposób – tym niemniej, całkowicie.

Drugą osobą, która utwierdziła mnie w przekonaniu, iż elektroniczne są OK, był ordynator Szpitala Onkologicznego w Warszawie, który (w radiowej Trójce) stwierdził, że żaden składnik płynów do e- papierosów, nie posiada właściwości rakotwórczych.

A facet na takim stanowisku, pewnie wie co mówi.

Oczywiście, nikotyna jest również w papierosach elektronicznych i jest trucizną!

Różnicą jest to, że brak spalania tytoniu nie daje płucom całej tablicy Mendelejewa, z substancjami rakotwórczymi, włącznie!

Dodatkowo, papieros elektroniczny nie zatruwa organizmu (mózgu) tlenkiem węgla – zwanym również „czadem”. Co daje, oczywistą poprawę dotlenienia i działania tego najważniejszego elementu naszego organizmu.

Jasną sprawą jest to, że koncerny tytoniowe tak łatwo nie odpuszczą. Wiadomo, że są (i będą dalej) naciski na różne gremia. W tym na te, które mają sporo do powiedzenia. Kasa to kasa i nikt tu w białych rękawiczkach spraw załatwiać nie będzie.

Wiadomo, że będą kupowane (!) różne opinie na temat dobroczynności papierosów tradycyjnych i szkodliwości elektronicznych.

No, a ludzkie zdrowie – spytacie.

Kogo to obchodzi, w kontekście krociowych dochodów koncernów tytoniowych i państwa – z różnego rodzaju akcyz czy innych podatków, wynikających (bezpośrednio i pośrednio) z palenia papierosów tradycyjnych.

Oni o ciebie nie zadbają.

Zadbaj o siebie sam!