Im jestem starszy, tym bardziej mam mniej zrozumienia dla niektórych spraw.
Im jestem starszy, tym bardziej mam więcej zrozumienia dla niektórych spraw.

Oczywiście, sprawy z pierwszego zdania, są innymi niż te, ze zdania drugiego.
(gdyby były te same, potrzebowałbym psychiatry – jeszcze bardziej)

A, że młodszy to ja już nie będę – to tak, w kolejności bardzo dowolnej…

Nie mam zrozumienia i omijam ludzi, którzy nie potrafią zachować się normalnie, na drodze.
Jestem kierowcą i mierzi mnie postawa wielu rodaków, polegająca na traktowaniu drogi jako swoistego pola bitwy. Wszyscy wokół są wrogami i trzeba ich zwalczyć, metodami dowolnymi – aby skutecznymi.
Ja, wyjeżdżam po to, aby przejechać z punktu A do punktu B.
Możliwie szybko i wygodnie. Nie czyniąc przy tym hałasu, zagrożenia i starając się nie wzbudzać dodatkowych (odczuwanych jako przykre) emocji, u innych uczestników ruchu.
Wszelkiego rodzaju środkowe palce, chamskie komentarze czy trąbienia (bez sensownego uzasadnienia) uważam za obraz niskiej kultury. Nie tylko drogowej.
I wcale nie mówię o sytuacji, w której to ja jestem obiektem tego typu działań.
Chodzi mi o każde tego typu akcje. W stosunku do innych, też.

Nie mam zrozumienia i omijam ludzi, którzy mają w sobie nienawiść. Nienawiść skierowaną do innych, mających odmienne zapatrywania polityczne, społeczne czy też jakiekolwiek inne. Rozumiem i popieram wymianę poglądów. Nawet ostrą. Ale merytoryczną i możliwie wyważoną. Rozumiem, że każdy (mimo tej wymiany) ma prawo trwać przy swoich racjach. Brzydzę się ludźmi, którzy w chamski i niewybredny sposób szkalują swoich przeciwników.
Wiele takich przykładów znajduję na Facebook’u
( moje konto: TUTAJ ).

Cierpliwość moja jest, w stosunku do takich osób, na wyczerpaniu.
Staram się (czasami) zwrócić uwagę, na niestosowność pewnych form wyrażania swoich opinii, ale to walka z wiatrakami.
Nadchodzi czas na to, aby się z niektórymi pożegnać.
Dla własnego dobra, bo „Z kim przestajesz…”.
Poza Facebook’iem, robię to od razu, nie kontynuując dialogu i co za tym idzie – znajomości.

Nie mam zrozumienia i omijam ludzi, którzy propagują wartości rasistowskie i sami są rasistami. Lub nie są rasistami a jedynie propagują wspomniane treści z  bezmyślności i głupoty stadnej – co akurat, nie jest (u mnie) żadnym usprawiedliwieniem!
A to właśnie ja, mógłbym mieć prawo być rasistą, bo mój Ojciec sporo stracił w życiu przez niektórych panów, wywodzących się z jednego pochodzenia (rasowego?) narodowego. Ale to było i minęło. Rasistą nie zostałem.

Osobiście, nie mogę powiedzieć, żeby mi przedstawiciele konkretnej rasy zaszkodzili bardziej niż innej.
Czy też bardziej niż niektórzy, moi kochani rodacy.

Ludzi na całym świecie, podzielić można na wiele kategorii;

Mądrych – głupich.
Wesołych – smutnych.
Ładnych – brzydkich.
Prostaków – kulturalnych.
I tak dalej, i tak dalej…

Czy któryś z jakichkolwiek przymiotów można zastosować do wszystkich (!) lub do znakomitej większości, przedstawicieli jakiejś grupy etnicznej, narodowej czy terytorialnej?
Wątpię i wątpiąc, mam pewność racji.

Nie mam zrozumienia i omijam ludzi (niestety, nie zawsze się da), którzy zaśmiecają język szambem wyrazów bardzo brzydkich.
Rażą mnie wszyscy, którzy klną. I nie mówię tu o jakiejś „cholerze” czy „ dupie”.
Wszyscy wiecie o czym piszę.
Przykry jest widok mężczyzn, którzy bluzgają nieustannie.
Zniechęca mnie to, do takich ludzi.

A szczególnie przykry, jest widok kobiety, która chamskim językiem stara się nadać sobie rangę „równej babki”. Sporo tego oglądam, z racji zawodowych. Szczególnie, dotyczy to młodych dziewczyn. Ale nie tylko młodych.
I pewnie kolejny raz będę robił za starą antyfeministyczną świnię (błąd!) ale od bluzgających kobiet, odrzuca mnie szczególnie.
Ja jestem chłopak ze „starego budownictwa” i od kobiety wymagam minimum delikatności.
W stylu porozumiewania się, również.

(teraz; samokrytyka w starym, dobrym stylu socjalistycznym, z lat 50-tych, ubiegłego wieku)

Chociaż, muszę przyznać, że mi również się zdarza.
Tyle, że przynajmniej, w uzasadnionych (?) sytuacjach.
Co, oczywiście, nie jest jakimś rozgrzeszeniem.
Ale, widzę problem i pracuję nad sobą.
No, może nie w pocie czoła, ale zawsze.
Obiecuję poprawę!

Ciąg dalszy, starczych utyskiwań, pewnie kiedyś tam nastąpi.
Jak mi się znów uleje, po kolejnej konfrontacji z polską „europką”.