Natura, we wczesnej fazie uczłowieczania naszego gatunku, wyposażyła nas w wiele umiejętności i elementów dodatkowych.

Przykładowo – umiejętność wyczucia północy, umiejętność wyszukania wody czy też odróżnienia owoców trujących od jadalnych. Jako, że natura zbyt szczodra nie jest, nie daje nic ot, tak sobie. Zawsze jest w tym jakiś cel. Przytoczone umiejętności (a było ich o wiele więcej) pozwalały odnaleźć drogę powrotną, uzupełnić zasób płynów czy też nie umrzeć, w trakcie lub po posiłku.

Czyli krótko mówiąc – natura postawiła na gatunek Homo, bez względu na to, czy był już Sapiens i Erectus, czy też jeszcze niezupełnie.

Z upływem czasu, większość tych cech właściwych gatunkowi, powoli zanikała i w zasadzie, do dzisiaj to już jest jedynie wybrykiem, jeżeli ktoś posiada umiejętności pierwotne. Zresztą, powoli zanikną też te elementy naszego wyposażenia (w tym umiejętności), które wypiera cywilizacja lub brak potrzeby czy użyteczności.

Dla przykładu, nikt już dzisiaj nie ma węchu takiego jaki potrzebny był w czasach, kiedy to polowało się jedynie z pazurami, bo narzędzia to jeszcze długo nie. Albo nie trzeba już zgrabnie skakać po drzewach w obawie stania się przekąską dla lepiej umięśnionych.

Tak więc, powoli  zaczynamy się cywilizować a co za tym idzie nabierać pewnej świadomości.
W tym Świadomości Społecznej.

I tu jest sedno tej notki!
Orgazm otrzymaliśmy od natury wcale nie dlatego aby mieć fajnie jak sobie posiurkujemy czy (w przypadku Pań) – jak jesteśmy siurkowane.

Nie, nie… Jeżeli ktoś tak myśli, to błądzi!
W dawnych czasach, dzisiaj i jeszcze jakiś czas, orgazm będzie służył jako naturalna zachęta do czynności ogólnie zwanych kopulowaniem. Natura wykombinowała, że jedynie dając radochę niezmierną, może być spokojna o przetrwanie i przedłużenie gatunku.

No, bo pomyślcie sami.
Komu by chciało się robić ten cały osłabiająco-ogłupiający rytuał, gdyby nie było z tego Orgazmu i pochodnych. Chłopy by nawet nie spojrzeli w kierunku „bramki” a baby nie chciałyby się bez sensu rozbierać, ubierać, podmywać i gmerać dokoła różnych miejsc.
No bo po co?

Tak więc, orgazm jest naturalnym wyposażeniem dającym gwarancję przedłużenia gatunku.
Czy celowo (ok. 60%) czy też niechcący (około 40%) strzelonych i poczętych.

Z tym, że akurat w czasach, w których żyjemy – większość dzieci produkujemy, nie ze względów na oczekiwanie orgazmu a raczej z innych powodów.

A są to: przymus rodzinny, przymus społeczny, obawa o starość czy też jazda „na bosaka”, czyli bez odpowiedniego wyposażenia anty-potomkowego.

Obecnie, bez względu na to, czy orgazm będzie czy go nie będzie – natura może być już spokojna.
Gatunek będzie się przedłużał, z wielu poza-odczuciowych powodów.

Naturalną koleją spraw, orgazm zaniknie tak samo jak wszystkie niepotrzebne właściwości ludzkie. Spełnił już swoją rolę. Doprowadził populację do stanu świadomego podtrzymywania gatunku.
Tak więc, natura powoli wycofa ten atawizm.

A my…
I tak będziemy rozmnażać się dalej. Jedynie zniknie pewien koloryt pikników, dyskotek czy romantycznych wieczorów. Zniknie pornografia i wszelkie jej odmiany. Znikną burdele i sex-shopy. Zniknie zajebista bielizna i znikną wszelkie „wabiki” naturalne lub sztuczne. Przy drogach będzie stała jedynie policja a w kinie będzie się jedynie oglądać film. Panicz nie zmajstruje kuchcie dziecka i nikt już nie wyskoczy na popierdułkę „na boku”.
No bo po co?

Tak czy inaczej – czas pracuje dla przykruchtowych i świętojebliwych.

Zaprawdę powiadam Wam, że nadejdą czasy, kiedy to kobietę po orgazmie, wieźć będzie karetka na sygnale.
A czekać ją będzie długie leczenie elektrowstrząsami.
I to będą marne czasy.

Dobrze, że ja tego nie dożyję.
Chyba.

Ale póki co, kochani…