No i powywożą nam pomniki.
Pomniki postawione jakoby dla radzieckiego reżimu w Polsce.
Częściowo – z pewnością, ale…

Każdy rozsądny człowiek powinien jednak wiedzieć, że w czasie II Wojny Światowej nie ginął reżim komunistyczny lecz prości, ruscy ludzie. Robole, chłopi i wszyscy inni, którzy po dobroci lub pod lufami politruków szli do ataku. Szli i ginęli. Ginęli za swoje i nie swoje. Za ZSRR ale i za Węgry, Polskę, Czechy i inne kraje będące pod okupacją Hitlera. Oczywiście, można dyskutować czy po tym wyzwoleniu kraje owe odzyskały wolność czy nie. Tyle, że to już inna sprawa. Ja też uważam, że okupacja radziecka „obozu socjalistycznego” była faktem.
Tyle, że nie chodzi mi tu o pomniki wystawione dla powojennej władzy. Chodzi mi o te, które uświęcają ogromny i bardzo krwawy wysiłek zwykłych ludzi. Rosjan również. I to w stopniu bardzo znacznym.

Bo tak to było, że bez Armii Radzieckiej (czy to nam się podoba czy nie) hitlerowskie Niemcy do dzisiaj prawdopodobnie trzymałyby to wszystko za mordę. W ramach działań frontowych na tych frontach, które wyzwoliły nasz kraj – najwięcej strat w ludziach ponieśli przedstawiciele krajów zrzeszonych w ramach ZSSR. I takie są fakty. I nie ma co produkować pierdołów, że było inaczej.

Dzisiaj panowie z organizacji, które służą do wprowadzania niepotrzebnego zamętu, chcą wysłać te wszystkie pomniki na śmietnik lub na cmentarz, bo podobno tam jest miejsce na pomniki dla umarłych. Tak to dzisiaj powiedział w telewizorze jeden z przedstawicieli wojujących „antykomunistów”. Czyli facetów, którzy muszą cokolwiek robić aby istnieć. Na przykład odgrzewać stare, zapleśniałe kawałki sprzed prawie 70-ciu lat. Facetów, którzy w imię niedokładnie przedstawianej historii wprowadzają histeryczny zamęt między dwoma krajami: Polską i Rosją. Krajami, które powinny współpracować i dążyć do jak najściślejszych związków gospodarczych, społecznych czy też kulturalnych. Cała ta zadyma powoduje jednak jedynie to, że z naszym naturalnym partnerem, jakim jest Rosja, mamy stosunki coraz gorsze i bardziej zaognione. I nie idzie to w dobrym kierunku.

Nie jestem fanem czasów panowania ZSRR w Polsce. Ja również uważam, że wiele krzywd i niesprawiedliwości spotkało nas ze strony ZSRR. Tylko co to ma do dzisiejszych układów gospodarczych czy politycznych? Obecnie wychodzi na to, że Hitler i jego wszystkie zbrodnie na narodzie polskim jest łatwiejszy do przełknięcia niż lata powojenne. Jeden z bardzo znanych aktorów polskich stwierdził nawet w TV, że za okupacji hitlerowskiej było mu łatwiej niż za okupacji radzieckiej. Dupek zbierający punkty u stada albo szurnięty…

I tak powoli kierowani jesteśmy do kolejnego szamba, w imię zaistnienia jakiejś grupy ludzi. Mnie osobiście jakoś trudno się z tym pogodzić. Rozumiem jedno. Trzeba pamiętać! Ale jedynie po to aby nie dać szans na powtórkę z historii. A nie dlatego aby dzisiaj wytaczać działa za krzywdy byłe i już na szczęście nieaktualne.

Nie wiem jak Wy ale ja żyję dniem dzisiejszym i jutrzejszym. Czasy „komunistyczne” w Polsce, które miałem nieprzyjemność przeżyć wcale nie są mi potrzebne do niczego. Ani jako temat dyżurny ani jako kolejny powód do machania zardzewiałą szabelką. Raczej wolałbym aby nasze obroty eksportowe z Rosją były wyższe 5 razy niż teraz. Wolałbym aby po wschodniej stronie siedział przyjaciel a nie sąsiad niechętny i rozdrażniony. Wolałbym aby powstało więcej miejsc pracy, które można by stworzyć na bazie dobrej współpracy z Rosją. Nie bronię tu Rosji. Ale też jej nie atakuję. Niech sobie historycy dochodzą prawdy, półprawdy czy „gówno-prawdy”. Tylko po co w to mieszać zaraz cały kraj, rządy czy ministerstwa. Z tego nic dobrego dla mnie nie wynika…

A wracając do pomników. Bez względu na postanowienia naszych chorych decydentów. Pamiętajcie, że za tymi kamieniami, tablicami czy płytami leży masa bezimiennych trupów. Trupów prostych ludzi (również radzieckich), którzy oddali życie za to abyśmy dzisiaj mogli pisać te blogi po polsku.

Ja im się nisko kłaniam!