To jest (prawdopodobnie) mój ulubiony sprzęt!
Mały silnik spalinowy, podłączony do pompy. To jest sprzęt dający już sporą wydajność przy (stosunkowo) małym wysiłku fizycznym. Czyli, akurat dla faceta, który spędza czas na życiu osiadłym – dupogodzinach.

Silnik z pompą – na rysunku – to jest to z kolorem czerwonym. Ten szary element to płucznia mobilna, czyli pływająca

Praca na tym urządzeniu polega jedynie na dłuższym (godzinnym) zasysaniu materiału z rzeczki. Po godzinie, płuczemy gumy z płuczni do wiaderka z wodą i… można zasysać dalej. Jak już się uzbiera więcej materiału w wiaderku – płuczemy to na misce. Jako, że na płuczni zbierają się jedynie (!) materiały ciężkie – po godzinie zasysania w rzeczce wcale nie jest tego tak wiele. Ale jest jedynie to, czego szukamy – pierwiastki ciężkie.
W tym – nasz ulubiony pierwiastek: złoto! 😀

Jak na skalę amatorską (hobbystyczną) jest to (chyba) najlepsza opcja do płukania złota. Stosunkowo małe wymiary przy zwiększeniu szybkości płukania o 25-30 razy w stosunku do samej miski, dają nadzieję na jakikolwiek sukces. Oczywiście, o ile nasze stanowisko posiada – choćby bardzo niewielkie –  złoże złotego piasku. Ale to załatwia rekonesans z samą miską. Jak nie tu, to może tam a może jeszcze gdzie indziej. Czasami 2-3 metry w bok od miejsca bez złota i już jest coś, dla nas, do roboty.

No, i jeszcze filmik: TUTAJ