W zasadzie nie było żadnego Ciosu. Po prostu mnóstwo lekkich uderzeń. W głowę, w korpus, powyżej i poniżej pasa. W końcu zrobiło mi się ciemno w oczach, ugięły mi się nogi i… leżę na tych Deskach.

RAZ… odlicza Sędzia…

Sędzia w zasadzie nie jest po to, aby pilnować jakichś przepisów czy reguł. Tu jak W Mad- Maxie. Reguła jest tylko jedna: Nie ma żadnych Reguł… Sędzia jest po to aby w Ringu coś się działo. Aby była walka a nie udawanie…

DWA…

Jest mi teraz dobrze. Spokojnie i… nic nie muszę. Deski są twarde ale przyjazne. Spoglądam spod przymrożonych powiek. W pierwszym rzędzie Sędziowie. Im w zasadzie wszystko jedno czy wstanę czy nie. Przed mini wizytówki: Minister, Prezes, Kierownik Urzędu, Znajomy… To czy wstanę czy nie jest jedynie nic nie znaczącym szczegółem w tej Gali. W kolejce następne walki.

TRZY…

Dalej rozwrzeszczane Stado. Bliżej ci bardziej znajomi. Dalej, poekscytowane twarze są bardziej anonimowe i obce… Oni teraz mnie kochają. Stado uwielbia Upadłych. Stado uwielbia żyć czyimś Bólem, czyjąś Walką i Upadkiem – pod warunkiem, że Upadek będzie estetyczny i Obok nich…

CZTERY…

W zasadzie mógłbym już wstać… Tylko PO CO? Czy warto? Dla Kogo? Bo dla Siebie na pewno nie. Dla Siebie, to najlepiej gdyby mnie wyniesiono do Szatni. Oczywiście pośród gwizdów… Stado czuje, że mogę dostarczyć jeszcze rozrywki. Stado nie lubi jak Igrzyska przerywa się dla jakiegoś własnego „widzi mi się”…

PIĘĆ…

Moi przeciwnicy cierpliwie czekają w Rogu Ringu. Jest ich mnóstwo. To taka Walka… Nie jeden na jeden. To jest Walka – jeden przeciw wszystkiemu… Oni są spokojni. Może kilku z Nich oberwało troszeczkę ale nie robi to różnicy. W zasadzie wychodząc na ten Ring, nie ma się szans…

SZEŚĆ…

Na Ring nie wychodzi się z Wyboru Walki. Na Ring wychodzi się z Wyboru Drogi. Ale to jest dużo wcześniej. I wygląda to wtedy zupełnie inaczej. Na początku dostaje się Kodeks Zasad. Oczywiście nikt nie powie, że to tylko teoria a i tak ten Kodeks jest jedynie Pozorem… I wszyscy Go noszą i wszyscy sobie nim podcierają dupy…

SIEDEM…

Nadchodzi WYBÓR… Cholera jasna, co robić??? Wstać i dać sobie tłuc po ryju dalej. Prowadzić Walkę z Nimi. Walkę, która i tak ma jedno zakończenie? W imię samej Walki, w imię czyjejś rozrywki, w imię tego, że Ktoś wziął Kasę za Bilety i Stadu należą się jatki…?

OSIEM…

Teraz lub Nigdy… Co robić…Podnieść gardę czy zostać z opuszczonymi rękoma?

Sędzia czujnie patrzy mi w oczy. Patrzy czy już ZROZUMIAŁEM, czy nie i dalej mogę służyć za mięcho w tym SPEKTAKLU…

Mam ułamek sekundy na DECYZJĘ…