W związku z całodobową wizytą mojego kochanego Wnusia – u nas w domu (bez Rodziców) – rozwinęliśmy się towarzysko bardzo. My, to znaczy moja Wierna (…) Małżonka i ja.

Wśród wielu doświadczeń, odnotowałem nowe formy rozrywek grupowych, które polecam wszystkim, w sytuacjach różnych – jako dodatek do siermiężnej rzeczywistości.

SIPKO-SIPKO (tylko żadne: „szybko-szybko”!).

Generalnie zabawa polega na tym, że jedna osoba (w tym przypadku mój Wnusiorek) leży na plecach a druga (ja lub Wierna Małżonka (…)) wypowiada tytułowe zaklęcie.
Wnusiorek w tym momencie zaczyna bardzo szybko przebierać nogami. Taki „bieg w pozycji horyzontalnej”. Oczywiście, zalewa się przy tym strasznie.
Zabawa polecana przed dyskotekami, jako trening nóg.

PROSIACZEK.

Wnusio słucha a dziadek naśladuje kwiczenie prosiaka. Zalewka pełna.
Polecam pod koniec imprezki, jako ułatwienie w pozbyciu się nadmiaru płynów i innych treści z żołądka…

KOCHANY DZIADEK.

Dziadek daje swoją starą głowę do zabawy. Wnusio szuka nowatorskich zastosowań dla oczu, uszu, włosów i innych elementów składowych. Przy okazji tytułowe hasło wraz z potarciem rączkami po nieogolonej (koniecznie!) szczęce, daje powód do radochy niezwykłej…
W towarzystwie – dziewczęta mogą to stosować po seksie (lub tym co Wy nazywacie seksem) zamiast gadania o niczym i wypytywania „Czy było ci dobrze Misiaczku?”. Misiaczkom przeważnie bywa dobrze…

LATA PTASZEK.

Wnusio podnoszony jest wysoko-wysoko i „fruwamy” po całej chacie.
Myślę, że dobra zaprawa w parach, przed imprezą, na której przewidywany jest również taniec rock&roll.

TSUNAMI.

Do przeprowadzenia jedynie w wannie. Zabawa polega na tym, że Wnusiorek stara się szybciej wychlapywać wodę, niż dziadek potrafi napuścić. U nas akurat szanse rozkładały się po równo.
Zabawę można zastosować, jak ktoś na pod spodem sąsiadów, których nie lubi. Można się spodziewać przecieków tradycyjnych – z góry w dół. Ewentualnie może to zastosować nieśmiała osoba w celu nawiązania stosunków z kimś, kto się bardzo podoba, tylko „brak mi śmiałości”. Wersja ryzykowna i trzeba być ubezpieczonym – najlepiej. No ale tonący i brzytwy się chwyta…

LUDOŻERCA.

Nadchodzimy z daleka i powtarzamy głośno „mniam-mniam”. Po czym łapiemy zębami ciuchy zgromadzone na Wnusiu i lekko szarpiemy. Duża radość…
W układach młodzieżowych i sparowanych – również dobre PRZED zawodami w wyrku…

WSPOMNIENIA KOMBATANCKIE.

Polega to na tym, że dziadek opowiada Wnusiorkowi różne historie z życia a Wnusio JEDNOCZEŚNIE gada po swojemu. Bardzo radosne dla Wnusia,
W życiu, może młodym się przydać jako przyzwyczajenie do późniejszych „rozmów małżeńskich”. Z tym, że chyba będzie to mniej radosne…

Jak widzicie, na jedną wizytę – nie jest źle. Oprócz tego jest jeszcze wiele innych, pomniejszych zabaw i „zabaw”. Do „zabaw” zaliczyć można wpędzanie dziadka i Babci do grobu poprzez udawanie spania o 02.00 w nocy. Tak naprawdę można w tym czasie robić wiele interesujących i zajmujących rzeczy.

Mówię o Wnusiu, bo dziadek jest NIEPRZYTOMNY!!!

No dobra. Chwilowo kończę, bo teraz będzie kładzenie świeżego „baranka” na ścianie – z kaszki na mleku. Też fajna zabawa. Należy do niej używać parasola i kitla lekarskiego.
A ściany? I tak trzeba czasami odmalować, więc SPOKO!