Afera na trzy powiaty!!!

Mojemu Kochanemu Wnusiorkowi wyrżnął się pierwszy ZĄB!!! 

Wprawdzie erupcja nastąpiła stosunkowo spokojnie i bezszelestnie ale zadyma jest. Wnusiorek również poczuł wagę chwili, bo przesiaduje teraz z palcem w pyszczysku i z bardzo poważną miną kontempluje Breill’em nowy nabytek. Ząbek wprawdzie na razie jest raczej wyczuwalny niż widoczny – ALE JEST.

W ten sposób zaczął się przegrany dla mnie z góry, wyścig o to – kto ma więcej zębów…

Wprawdzie dziadek to jeszcze mógłby zagryźć ale wiadomo, że Matka Natura wredną suką jest i nie ma w tobołku wersji „zlituj się” – dla starych pierdołów. A mnie ze dwa wybili za młodu w ustaleniach towarzyskich (z wzajemnością), jeden złamałem na kotlecie MIELONYM w knajpie.

Nawiasem mówiąc, gdy zawołałem panienkę od tego kotleta i zacząłem rościć uzasadnione pretensje – ta olała mnie mówiąc, żebym się nie awanturował bo tu nie bazar „a ząb to mogłem przynieść ze sobą” !!! „Miś” przy tym wysiada…

Dwa kolejne wybił mi uprzejmy Rosjanin – kolbą od poczciwego Kałasznikowa, w czasach dziwnych, mglistych i trochę durnych.

Jednego straciłem na życzenie dentystki – leczenie kanałowe inaczej…

Szczęściem wszystkie braki mam tak raczej gdzieś z tyłu, więc mogę czarować uśmiechem w dalszym ciągu. Ze dwa lata temu wpadłem na dość bohaterski pomysł wstawienia sobie implantów, ale dentyści stwierdzili, że skoro palę ponad 20 papierosków dziennie, to te implanty nie mają szans… Wyjściem alternatywnym była propozycja wykonanie czegoś „na stałe”… Po przeprowadzeniu prac pomiarowo-naciskowych, mostek też odpadł…

Obiecali, że zrobią mi inaczej – też na stałe. Z 2 100 PLN, co nie jest znowu tak wygórowaną ceną za… no właśnie…

Po zrobieniu kilku odlewów metodą Xawerego Dunikowskiego, pracach rodem z wczesnego Hasiora, mój nadworny stomatolog przyniósł mi w różowym pudełeczku KŁAPACZ.

Z komentarzem, że jest OK. i tylko dobrze by było, żebym na noc wkładał TO sobie do szufladki w stoliku nocnym.

Myślałem, że go jebnę!!! Przepraszam ale jedynie to oddaje stan mojego ducha w owej chwili.. Dentyście opowiedziałem co w młodości robiła jego mama i z kim jego żona ma te małe pieski. I więcej się nie widzieliśmy. Oczywiście kłapacza nie nosiłem i nie noszę … No skłamałem w pewnym sensie – noszę.

Przy kluczykach od samochodu – wpędzając w popłoch wielu ludzi…
Wyobraźcie sobie CO TO ZA FURA musi być, skoro sam breloczek do kluczyków za 2 100 PLN !!!

No właśnie. Na tym polega starość. Człowiek coś zaczyna, potem wpada w jakieś dygresje i gada zupełnie o czym innym.

A miało być o Moim Kochanym Wnusiorku i Jego Pierwszym Ślicznym Ząbku.