Im jesteśmy starsi, tym jesteśmy bardziej cyniczni.
Im jesteśmy bardziej cyniczni, tym mamy więcej racji.
Racja kryje się w zmarszczkach.
My, staruchy jesteśmy o tym przekonani!

Śmiała to teza, tym niemniej jest w niej sporo prawdy. Oczywiście – prawdy subiektywnej.
O ile jest w ogóle taka dyscyplina logiki.
Ja, zawsze lekko „cynizowałem”.
Teraz, nawet nielekko.

Dygresja;
Wyjątkiem były jedynie czasy, kiedy to hormony i genetyczny popęd do przedłużenia gatunku zakładał mi okulary rodem z „Harlekina”. No, ale to się nie liczy do statystyki, bo na hormony nie ma mocnych. Tak więc i ja, kiedyś musiałem przepłynąć ten ocean westchnień, uniesień ducha (i, co za tym szło – jednej z części ciała) oraz zachwytów wynikających ze spotkania jednej takiej małolaty – w kolejce (!) pod budką telefoniczną.

(Dzisiaj, nie do pomyślenia, bo kolejek pod budkami telefonicznym jakoś nie widać. Technika wyparła w niepamięć miejsce mojej inicjacji małżeńskiej. Nawet nie chwalę się tym faktem wnukom, bo nie chcę uchodzić w ich oczach za zdziwaczałego fantastę.)
Koniec dygresji w dygresji.

Wynikiem tego okresu mogę się napawać do dzisiaj, bo z jednej wykluły się jeszcze dwie młode, które to (pokoleniowo) nie dały szans dwóm biednym facetom, robiącym u mnie teraz za zięciów.
W związku z tą sytuacją, od czasu do czasu, mam napadowe wyrzuty sumienia.
Koniec dygresji podstawowej.

Powracając do racji, którą mamy coraz częściej – robi się to społecznie, dość męczące i kłopotliwe. Starość daje tę przewagę, że zanim taki młody zacznie to my już wiemy – gada bo gada. Racji mieć nie może, bo patent na wszystkie racje mamy my – starzy.
A starość „podcynizowana” jest orężem na tyle ciężkim, że żaden młody nam nie podskoczy;

„Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie udźwigną – taki to ciężar!”

(Tuwim – zastosowanie zastępcze)

I tak to, siedzimy na tronie niezachwianej pewności. Pewności rozciągającej się na wszelkie dziedziny życia i tym, co po nim.

W domu – ojciec wie najlepiej. Teść też.
W robocie – nawet nie ma o czym gadać. Młody to może jedynie po piwo latać.
W towarzystwie – spojrzenie taksujące młodego oratora. Takie, z niejakim rozbawieniem i zdziwieniem, że „to” w ogóle gadać potrafi.

OK – jedynie w łóżku, musimy zgodzić się z tym, że młodzi mają pewną przewagę, ale też jedynie kondycyjną.
A jak wiadomo wszystkim starym – technika się liczy, (panie kochany) a nie same prostackie dupczenie.

I tak to, młodzi muszą mieć przeryte w każdej, możliwej dziedzinie życia. My, staruchy trzymamy ster, tak więc racje mamy z (minimum) dwóch powodów.
Odpowiedni wiek i (co za tym idzie) zajmowane stanowiska.

Sens głębszy i niezwykle istotny:

Wszechobecna racja starych jest dość ważnym przyczynkiem do zacofania i spowalniania postępu – w większości dziedzin.

A przynajmniej, takie mam wrażenie.
A ponieważ jestem stary i dość cyniczny – moje wrażenie jest prawdopodobnie racją!