dziewictwo

Z pamiętnika starego cynika…

Jako, że jestem już w tym wieku, w którym więcej się gada o seksie niż się go uprawia, chciałem podzielić się z panami (chociaż wiem, że Panie też poczytają) swoimi doświadczeniami z życia.
Żal mi te doświadczenia zabrać do grobu, więc…

Zdarza się w życiu dorosłego mężczyzny sytuacja, kiedy to wśród elektoratu pań skłonnych, pojawi się jakaś taka młoda sztuka. Mam tu na myśli taką już całkiem rozwiniętą i zgodną z przepisami Kodeksu Karnego – żeby mi tu nikt pedofilstwem nie wyświecał w oczy.

Modus operandi (Jezu, jakie ja znam wyrażenia!) stosowany w stosunku do pań w wieku ponad nastoletnim (ponad: dwudziesto, trzydziesto, czterdziesto…) jest ogólnie znany. Kilka prostych chwytów, które łatwo spamiętać, więc nie będę zanudzał. Zasada jest taka, że im więcej lat, tym mniej tych chwytów potrzeba.

Te młodsze to już inna bajka.
Najpierw trzeba je zgłuszyć.

Dygresja.
Jak się głuszy ryby to pewnie wiecie. Rzuca się petardę do wody i…
Ryby wprawdzie żyją, niby ruszają ogonami, ale wiadomo, że daleko nie uciekną.
Wyjmujesz bez problemu.
Koniec dygresji.

Z dziewczynami jest podobnie, jedynie broń ogłuszająca musi być inna.
Dobre efekty daje petarda intelektualna. Dla jasności: to ma być twój intelekt a nie jej!

Zapraszasz na kawę i dla przykładu (od niechcenia) rzucasz, że przeczytałeś właśnie książkę.
Ona, z początku, nie wierzy, robi okrągłe oczy, jest wstrząśnięta i patrzy na ciebie jak na bohatera z komiksu, który właśnie uratował Ziemię przed ufoludkami.
Czy przeczytałeś? No, dobrze by było, bo warto rzucić garść jakichś szczegółów. Dla większego podkręcenia atmosfery. Jeśli nie masz zdrowia do literatury – ostatecznie film Felliniego.

Należy również pamiętać, aby dla lepszego odbioru twojej narracji, używać (od czasu do czasu) obowiązującej „polszczyzny”.
Dobrym motywem jest wyraz „bynajmniej”.

– No, i bynajmniej jest to zrozumiałe…
– Ja bynajmniej chcę być zdrowy…
– Ty to bynajmniej mnie rozumiesz…

Następnie przechodzimy do malarstwa francuskiego, Młodej Polski i jej problemów z nałogami i (dla przykładu) kończymy jakimś tematem neutralnym – hybrydowe paznokcie.
Ten ostatni temat ma być deską ratunkową dla niej, żeby nie czuła się jak na wykładzie o czarnych dziurach w kosmosie. Możesz coś tam o żywicach, utwardzaczach i takich tam…
Możesz wziąć jej dłoń w swoją – niby to podziwiasz jej manicure, ale nastaw się raczej na (ważny!) pierwszy kontakt cielesny.

Ważna uwaga!
Żadnych, osobistych komplementów!
Jeżeli jest, choć trochę, ładniejsza od młodego Himilsbacha to już nasłuchała się od małolatów z dzielni dosyć.
A przecież ty masz być oryginalny!

Czasami, zdaje egzamin gadka typu:
– dawno już tak mi się dobrze nie gadało,
– gdyby wszyscy młodzi myśleli tak, jak ty to w tym kraju…
– masz bardzo ciekawe spostrzeżenia,
To ostatnie, to na wypadek tych paznokci – gdyby załapała się konwersacyjnie.

I to jest ten moment.
Ona już wie, że jesteś Ktoś!
A z Kimś to ona (i owszem, czemu nie…) może się rozwinąć dalej – w ramach dowartościowania się, oczywiście. No, bo jak nie z tobą to z kim?

Dalsza część zależy już od indywidualnych cech głuszonej.
Tu musicie, panowie, pokombinować dalej sami tak, aby doprowadzić do sytuacji…

POKÓJ W HOTELU
(wbrew pozorom, tu może zacząć się tytułowe nieszczęście)

Zakładam, że nie jesteście dupy wołowe i (skoro już udało wam się ją dociągnąć do hotelu) jesteście po fazie miziania po szyi, buzi-buzi i zdjęciu grubszego okrycia.
Z bielizną może być trochę gorzej, bo oto…

– Wiesz, ja jeszcze jestem dziewicą…

No, i masz dziadu placek!
Żegnaj radosny i urozmaicony seksie, żegnajcie zboczonka…
Pozostaje siermiężne ruchanko jak w czytance dla komsomolców.

Od tej pory trzeba pamiętać, że jesteś na polu minowym i w żadnym momencie anieli nie śpią.
No i wszystko trzeba jej powiedzieć!
A ona będzie robić wielkie oczy i zastanawiać się czy sobie nie robisz z niej beki, albo czy nie starasz się jej zrobić krzywdy.
Masakra…

Sama to ona już dalej nic nie zdejmie!
Zdejmujesz jej stanik – uważaj, żeby jej rąk nie połamać, taka jest sztywna.
Zdejmujesz jej majtki – jakbyś ściągał korę z drzewa.

No, ale wreszcie leży goła – na plecach, bo na więcej nie licz.

Dygresja.
Zwiedzaliście kiedyś Pompeje?
Tam są takie, ludzkie figury, które zamarły w trakcie zasypania popiołem z Wezuwiusza.
Na łóżku masz dokładnie to samo. Różnica jedynie taka, że tamte figury nie mrugają.

Albo inaczej:
Kiepska rzeźba z okresu wczesnego socrealizmu.
Tylko, odruchowo, nie zacznijcie:
– Czy mogłaby towarzyszka rozłożyć nogi bo w takiej pozycji nie będę mógł kopulować.
Koniec dygresji.

A nawet, jak samodzielnie rozłoży, to robi to z taką desperacją jak skaczący z mostu Golden Gate samobójca.

Uwaga panowie!
Ona teraz czeka na jakąś, pozytywną reakcję z waszej strony!

Dygresja.
Drogie Panie – bo wiem, że też to czytacie.
Powiedzmy sobie szczerze, że cipa jako taka, nie jest zwieńczeniem estetyki i dobrego smaku.
No, sorry, ale…

Tu pojadę dalej dwutorowo:

1. Jeżeli (jak głoszą kreacjoniści) kobietę stworzył dobry pan bóg, to pewnie cipę robił na końcu, jak mu już pot oczy zalewał i marzył o tym, żeby skończyć szybko, położyć się pod drzewem i napić się chłodnego piwa.
Jakieś to takie… rozmemłane, bez ładu i składu, jakby bez myśli przewodniej…
No, nie popisał się dobry bóg, nie popisał.

2. Jeżeli (jak głoszą darwiniści) taka cipa to efekt milionów lat ewolucji, to ta cywilizacja niedługo musi się skończyć. I nie pomoże gadanie, że jedynie kobiety z takimi cipami przeżyły ewolucję a te, które miały inne to wymarły naturalnie. To żadna pociecha, niestety!
Szczególnie, że właśnie stoimy nad panienką – dziewicą i musimy ułożyć jakiś tekst pochwalny.
Do czego???
Koniec dygresji.

– No, cudna! – niby to się zachwycamy, ale w oczy jej lepiej nie patrzeć bo jeszcze zwietrzy nieszczerość.

A cipa jak cipa.
No, gdyby miała jakiś szczególny kształt czy kolor…
Ale tak?
W dodatku, wygląda jakby właścicielka akurat na meduzę usiadła.

No, tym niemniej Mać Natura dała nam taki imperatyw, że jednak jesteśmy w stanie przełknąć pewne niedostatki i…

Zaczynamy seks.
Zaznaczam: seks z dziewicą!

Pierwszym problemem dziewicy jest to, że nie ma mowy, aby to się zmieściło.
– Zwariowałeś?! Ani mi się waż! To ja już lepiej pójdę do domu…

Ja pier…
Następne 15 minut tłumaczysz o zawiłościach pochwy i jej ciekawych zdolnościach adaptacyjnych.
Niby ci uwierzyła, ale…
Majakowski, przed samobójstwem z rąk bolszewików miał spokojniejszą twarz niż ona, gdy ty starasz się zamontować siusiaka w odpowiednie (jedynie, niestety) miejsce.

Następna wtopa:
– Już cały?

Dygresja.
Drogie Panie.
Bez względu na wielkość organu, 99% panów na traumę na punkcie swojego penisa. Z powodów dość prostych.
Pornografia!(chyba)
Oglądając pornografię, młody człowiek nie wie, że tam są dobierani odpowiedni panowie (z odpowiednim sprzętem) i zastanawia się nad tym, co to jest (???), co trzyma właśnie w ręku?
Tak się zaczyna. Z aktorami porno, szanse są niewielkie, choć wyjątki pewnie są.
Dodatkowo, trauma ta (jak większość traum), nie znika pod wpływem racjonalnych dowodów nabytych w trakcie dalszego życia. Traumy mają swoje zasady i się ich trzymają.
Każdy jakieś ma.
A faceci dodatkową.
Koniec dygresji.

W kontekście tej dygresji, pytanie „Już cały?” nie jest pytaniem dobrym!
Że niby co?
Taki mały, że nie poczuła???
Co ja, kurwa, królik jestem???
Ale obciach!
Dotychczasowe partnerki to pewnie z litości mi nic nie mówiły!!!

Tu rodzi się niebezpieczeństwo, że możemy nie utrzymać wzwodu.
„Trauma siusiakowa” tak działa.

Oczywiście i na to (w razie czego) jest rada:
– Kochanie, ja teraz specjalnie takim miękkim to robię, żeby cię nie bolało.
Ostatecznie dziewica. Pewnie uwierzy. Może nawet będzie trochę wdzięczna, że jesteś taki rycerski.

No dobra.
Załóżmy jednak, że jesteśmy w trakcie ruchów posuwisto-zwrotnych.

Teraz strzał z biodra:
– Tylko dziecka mi nie zrób!!!

Zastygasz…
No, kur…
Przyzwyczajony do trochę starszych pań, zapomniałeś, że ona ani spiralki, ani pigułeczki, ani NIC!
A tu już poooszło!!!

Przed oczami: ona z brzuchem, obsrane pieluchy, latanie za rowerkiem, wywiadówki, dragi w szufladzie, utrzymywanie 35-letniego nieroba w domu…

Wyskakujesz!
Kalendarz w ruch i liczymy.
Polski totalizator seksualny!
Trafiona czy nie trafiona.

Okazuje się, że okres skończył jej się 4 dni temu.
Ufff…
Świat znów nabiera kolorów.
Ale zadra jednak została…

Koniec zajęć świetlicowych.

Potem to już jak w porządniej operze. Kilka taktów końcowych, krótka konwersacja – do długich nie ma co przyzwyczajać. Trzeba ją, koniecznie, pochwalić, że było bosko i żeby wszyscy młodzi tak jak ty, to w tym kraju…
A nie!
To nie ten tekst, ten już był.

WNIOSKI GENERALNE.

Zacznę od dygresji.
W Anglii – jeszcze niedawno – obciachem, dla szlachcica, było nosić nowe ciuchy. Kupił sobie taki nową kurtkę skórzaną to jej nie zakładał zaraz między ludzi, tylko dawał (na miesiąc) służącemu do noszenia. Jak już kurtka wyglądała dobrze – nosił ją sam.
Koniec dygresji.

Ja myślę, że z dziewicami powinno być podobnie.
Jak już nosi się ten feler to powinna zaprosić jakiegoś młodego na chatę.
Najlepiej takiego, że jeszcze zanim zdejmie czapkę w przedpokoju to już się spuści.
Jemu będzie wszystko jedno – aby zaliczyć.
I tak z miesiąc.

A dopiero potem niech się dziewczyna pcha między dorosłych facetów!