Jako osoba o żelaznym zdrowiu, kontakt ze służbą zdrowia mam jedynie ze względu na przypadki rodzinne i moich znajomych. Czasami wypada kogoś odwiedzić w szpitalu – a to ze względu na jakąś atrakcyjną operację, zawał, wylew, poród czy też inne wydarzenie towarzyskie. Osobiście nie posiadam predyspozycji do chorowania na powyższe, bo do zawału trzeba mieć serce – a niektórzy utrzymują, że serca nie mam. Do wylewu niezbędny jest mózg – a jak utrzymuje moja Wierna (…) Małżonka – nie posiadam tego organu, biorąc pod uwagę całokształt…

Tak więc medycyna dotyczy mnie w stopniu zminimalizowanym. Objawia się przeważnie w postaci stomatologa (przegląd pieńków) oraz badań okresowych, które i tak omijam skrzętnie. Tym niemniej, nie zawsze uda mi się zmylić czujność firmowo-rodzinną i muszę nasikać, oddać trochę posoki czy też poddać się jakimś innym wymysłom lekarzy.

I to właśnie sporadyczna i wymuszona na mnie wizyta u lekarza, sprowokowała mnie do tej notki. Wbrew pozorom dość poważnej.

Na urządzeniu do badania (EKG) kawałka mięcha, nazywanego sercem naklejona była informacja, że urządzenie zostało zakupione z funduszów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jestem człowiekiem, który corocznie wrzuca sumkę do puszki – jak wielu. Tym niemniej dopiero w takiej chwili poczułem sens tego gestu. Jest to konkretne przełożenie mojej pracy, z której mam pieniądze, na wynik – urządzenie ratujące lub diagnozujące. Podobno są szpitale, w których połowa istotnych urządzeń dla ratowania zdrowia i życia, jest pochodzenia owsiakowej Orkiestry.

Pamiętacie moje notki o tym, że należy wszystkich polityków odstawić od żłobu i wysłać ich do diabła? Że w ich miejsce trzeba wstawić ludzi, którzy potrafią zrobić coś rozsądnego z naszą kasą? Że w Polsce jest wielu takich?

No właśnie. Choćby taki Owsiak. Jak jest to możliwe, że człowiek potrafił w zawrotnym tempie zorganizować i poprowadzić potężną instytucję – WOŚP?

I zauważcie, że nie rozkradną, że nie roztrwonią, że nie rozpieprzą na pierdoły czy chore inwestycje. Jak to może być, że prosty facet potrafi zrobić to, czego nie potrafią nasi polityczni ministrowie, ich wice, dyrektorzy departamentów i inne kacyki małe i większe? I w dodatku, w przeciwieństwie do Owsiaka – mają do pomocy cały ten burdel wokoło…

Czyżby ten facet potrafił więcej niż profesorowie, doktorzy nauk, specjaliści i inni mądrale?

A może po prostu Owsiak nie ma nad sobą pieprzonego miecza polityki, nie ma uzdy zwanej dyscypliną partyjną, nie musi i nie chce dofinansowywać tego co nam każe kolejny Wielki Brat, czy inne lobby mające nas – obywateli w dupie. Może po prostu jest uczciwy? I robi coś NORMALNIE. Bo właśnie tak powinna wyglądać działalność PAŃSTWA.

Przecież ono również co miesiąc zbiera do wielkiej puszki, która nazywa się PODATKI, ZUSY, srusy i inne haracze narzucone obywatelowi. Przecież Państwo z taką kasą to powinno dopiero mieć wyniki !!!

A tu… gówno prawda. Wystarczy się rozejrzeć i przyjrzeć uważniej w poszukiwaniu przyczyn takiego marnego stanu rzeczy. I wcale nie trzeba być wielkim ekonomistą czy politykiem, żeby zobaczyć jeden wielki SYF.

Ciekawe, co by to było, gdyby Owsiakowi lub jemu podobnym oddać takie pełne, państwowe puszki. A panom politykom podziękować…

  1. Wielka Orkiestra Ubezpieczeń Społecznych.
  2. Wielka Orkiestra Podatku VAT.
  3. Wielka Orkiestra Podatku Dochodowego.
  4. Wielka Orkiestra Skarbu Państwa.

No co?
Że brzmi śmiesznie czy nawet głupio? A niech sobie brzmi jak chce aby wynikało z tego cokolwiek pozytywnego dla zapomnianego woła roboczego – Obywatela.

Śni mi się czasem taki kraj, w którym rządzą ludzie zdrowi umysłowo, uczciwi i potrafiący dbać o resztę. W tym śnie, obywatelem tego kraju jest mój Wnusiorek.
Nawet nazwa śni mi się dziwnie bliska – POLSKA…

Ale to tylko sen wariata…