donder

 

„GŁOS BARKOWIC” donosi:

Dzisiaj (10.07.2021), w godzinach porannych, sekcja Ochotniczej Straży Pożarnej wraz z miejscowym psychologiem, po kilkudziesięciu minutach akcji, nakłoniła kobietę w średnim wieku (Ilona D – dotąd nie notowana) do zejścia z drzewa. Ucieczka kobiety spowodowana była spotkaniem z bardzo niebezpieczną odmianą myszy leśnej (Apodemus flavicollis), zwanej również myszarką leśną.

Kobieta, w skrajnym szoku, została oddana pod opiekę męża.
Mysz czuje się dobrze.

(…..)

Jako człowiek doceniający Naturę i wszelkie jej objawy, postanowiłem dołączyć do akcji niejakiego Kaczyńskiego (pseudonim okupacyjny: Jaro) i ulżyć doli zwierząt futerkowych.

Jako, że innych futerkowych pod ręką tu nie ma – pozostała mi mysz Barbara. Wprawdzie nie jest specjalnie hodowlana, ale z pewnością futerkowa!

O myszy Barbarze wiedzieliśmy już wcześniej, od pomiota naszego – Klaudii Traczyk, która gościła w Barkowicach Mokrych już wcześniej.
Ale co innego teoria, a co innego praktyka.

Patrz: zdjęcie.

Klaudia, również w ramach akcji „Piątka dla zwierząt”, dokarmiała Barbarę już w zeszłym roku. No, i się bydełko przyzwyczaiło do darmowej stołówki, nawiedzając naszą altanę, bo tam ma zawsze przygotowany szwedzki stół.

A to makaron, a to płatki kukurydziane, a to kasza…

Dzisiaj, osobiście, zakupiłem, w Piotrkowie Trybunalskim, pestki z dyni, żeby dieta Barbary nie była zbyt monotonna.

Barbara jest stworzeniem bardzo spokojnym i zdyscyplinowanym.
Wchodzi do altany cholera wie którędy i ta sama cholera wie, którędy wychodzi. Ale nie łazi po całym obejściu, a jedynie do swojego jedzonka.
Zjeść potrafi!
Pewną niespodzianką towarzyską jest to, że dzisiaj przyszła w towarzystwie kumpeli – Stanisławy.
Co dalej?

Jak tak dalej pójdzie, to ja nie wiem czy połączone siły rodzin Traczyków i Donderów zarobią na te ekstrawagancje Kaczyńskiego.

P.S.
Obecnie, moja Wierna (…) Małżonka (Ilona D.) dała sobie wytłumaczyć, że Barbara i Stanisława nie są nastawione do niej wojowniczo. A nawet gdyby, to stosunek mas przemawia na jej korzyść.
Sytuacja jest opanowana, tym niemniej obie strony zachowują się podobnie. Myszy, w altanie, rozglądają się czujnie.
Ilona też.
Nawet czujniej niż myszy!
 
O czym donoszę w dobrym humorze, bo mam z tego niezłą bekę ?