SŁOMIANY WDOWIEC, CZYLI…
Piotr sam w domu.

I tak, kolejny raz, zostawiła mnie samego.
No, może niezupełnie, bo z kotem.
Co ma swoje plusy i minusy.

Odwiozłem, naszą kultową furą, swoją Wierną (…) Małżonkę do miejscowości Nałęczów.
Do pensjonatu.

Dygresja.
Wiem skąd wzięła się nazwa „PENSJONAT”.
To proste.
Za pobyt Ilony zapłaciliśmy prawie całą, moją pensję.
Koniec dygresji.

Ona ma coś z głową, jeżeli chodzi o ten Nałęczów.
MUSI raz w roku pojechać do tej dziury. Nie mam pojęcia, co ona tam widzi. Ja, po trzech dniach w Nałęczowie, zacząłbym pić i ćpać.

PLUSY wynikające z faktu mojego osamotnienia:

1. Rano będę robił jedną kawę a nie dwie.
2. Nie będę musiał (ciurkiem) oglądać tenisa i siatkówki.

Poza tym – plusów, niestety, nie widzę!

MINUSY:

1. Kot Aleksander uważa, że jedyne miejsce, w domu, na którym można się rozwalić, to ja – w szczególności moje kolana, brzuch i plecy. Kolana w dzień. Brzuch i plecy, nocą.
2. Trzeba samemu robić jedzenie – patrz fotka.

Tu, muszę poświęcić chwilę…
Jak pisałem, ów wyjazd ma skandaliczne perturbacje ekonomiczne, więc muszę przeżyć za to, co zostało. Wyszedłem z założenia, że skoro kot Aleksander przeżył na takim paśniku te (około) 10 lat, to ja też powinienem przetrwać dwa tygodnie.
Jest suche i jest mokre – nie jest tak źle.

Przydają się doświadczenia z niedawnych wydarzeń:
Zobaczymy…

3. Nie będzie kanapek do pracy!
4. Nie będzie ciepłego obiadu, po powrocie z pracy.
5. Obsługa, rozpieszczonego (przez Ilonę) do granic możliwości, kota Aleksandra. Żarcie, woda, kuweta, wygłaskanie i inne czynności powodujące, że kot ma się dobrze fizycznie i psychicznie.
A ponieważ suma szczęścia (w domu) jest wartością stałą, więc im kot szczęśliwszy, tym ja…
6. Zakupy w sklepie zoologicznym, bo jednak obaj coś musimy jeść.
7. Brak przewodniej roli kobiety w domu. Jako stary laczek, muszę teraz sam decydować o pewnych sprawach, co (po ponad 45 latach małżeństwa) jest doświadczeniem skrajnie ekstremalnym i wpędzającym mnie w panikę.
Generalnie, czuję się niezbyt komfortowo.

A to dopiero pierwszy dzień.

KOBIETO!
WRACAJ DO SWOJEGO BIEDNEGO MYSZECZKA!!!

P.S.
Obecnie ważę 89,9 kilograma.
Za tydzień, miło będzie powspominać.

 

JUTRO BĘDĘ ROBIŁ PRANIE

Jestem w domu bez mojej Wiernej (…) Małżonki.
Muszę sobie jakoś dawać radę, bo mi się koszulki kończą.
 
W związku z tym, mam pytania do Pań.
(panowie mają wolne)

Moja Kobieta zawsze robi takie kupki z ciuchów.
Co z czym można prać, a co nie można.

1. Czy czarne koszulki z krótkim rękawem można prać z czarnymi koszulkami z długim rękawem?

Na pralce jest napisane: 4 kilo.
Zważyłem koszulki i mam tylko 1,9 kilograma.
Nie chcę zepsuć pralki, więc…

2. Co dokładacie do bębna, żeby było te 4. kilo?

Na pralce mam takie napisy:
30 stopni
40 stopni
60 stopni
90 stopni.

3. Pod jakim kątem należy ułożyć koszulki, żeby wyprały się najlepiej?

Za wszelką pomoc serdecznie dziękuję.