Przejdź do treści

Kamasutra dla samotnych.

  • przez

Jako, że jestem, od kilku dni sam w domu i nie ma kto mi zajmować myśli, zaczynam krążyć wokół różnych tematów. Jednym z nich jest seks. Wiem, wiem…
Zaraz się rozlegną głosy, że w moim wieku i tak dalej.
No, ale jest jak jest.

Jako, że z racji peselu, na seksualne wyniki ilościowe to ja już (raczej) liczyć nie mogę, starałem się uzupełnić swoją wiedzę teoretyczną o ten kawałek, który mógłby podnieść moją (hm…) atrakcyjność samczą w oczach płci przeciwnej (bo taki seks jedynie wchodzi w grę), przy pomocy nowinek z omawianego zakresu.

Robię to tak, na wszelki przypadek, bo jak wiadomo nadzieją, że coś się trafi pod organ, żyje w każdym facecie niezależnie od wieku. Ja, mimo skandalicznej liczby lat, nie jestem wyjątkiem.

Zacząłem od Kamasutry.
Jest źle, moi kochani. Mimo upływu (około) kilkunastu wieków, po Kamasutrze, to my się wiele już nie wykazaliśmy. Jest to bardzo dziwne, biorąc pod uwagę, że wszelkie inne gałęzie naszego życia rozwijają się dość dynamicznie.

Coraz lepsze telefony, coraz lepsze telewizory, coraz dalej latamy w kosmos i coraz szerzej (głębiej) penetrujemy oceany. A w seksie?
Zastój, stagnacja i jak mówią brydżyści – impas dusi grę.

Jako facet, który już trochę żyje i w związku z tym, pewne seks-fikołki już odpracował, muszę powiedzieć, że seks jest zmarginalizowany, pod względem rozwoju i wykazać się w jakiś szczególny sposób jest ciężko.
O ile w ogóle.
Kamasutra to stare, przećwiczone kawałki, zasługujące jedynie na ziewnięcie. No, i biorąc pod uwagę, że każdej doby (na świecie) kopuluje kilkadziesiąt milionów ludzi, nie niosąca żadnej nadziei na oryginalność.
A jedynie tym, mógłbym jeszcze zaszpanować.

Z pewną nadzieją, obejrzałem kilka filmów porno. Też bez pozytywnej histerii. Kinematografia tego gatunku idzie na łatwiznę. Zanim się akcja zacznie, w zasadzie wiadomo jak się skończy. Plagiat za plagiatem i żadnej nowatorskiej linii, żadnych nowych rozwiązań, żadnego starania o ambitnego widza.
Jedyne co dobre, to tyle, że język niemiecki trochę podszlifowałem. Niestety, w dość wąskim zakresie.

Smutna to konstatacja i nie dająca nadziei na jakiś urozmaicony seks wieku późniejszego. Powód jest prosty. Młodsi są wytrzymalsi i bardziej wydajni z jednego “ch”. Pozostaje mi seks jednoosobowy.
Oczywiście, ta sytuacja też ma plusy.
Tyle, że przydałoby się pewne urozmaicenie życia seksualnego 60+.

P.S.
Gdyby ten wpis wpadł w oczy komuś, kto ma cokolwiek do powiedzenia w firmie Pfizer, to mam prośbę.
Opracujcie niebieską tabletkę dla samotnych. Taka Viagra – S. Literka “S” od singiel.
I nie chodzi tu o to, żeby, po zażyciu, jej bić jakieś rekordy, nie.
Chodzi o to, żeby lepiej układał się w ręce.

P.P.S.
Może ktoś podejmie się napisania poradnika “Kamasutra dla samotnych”?
Podejrzewam, że długo, na półkach, nie poleży.

Udostępnij wpis innym: