Nie ulewa Wam się już od polskiego życia politycznego?
Nie ulewa się Wam od realiów polskiego kościoła?
Nie?
To nie czytajcie dalej, bo to nie do Was piszę te słowa.

Mi się ulewa!

Dla jasności mojego przekazu:

Ulewa mi się od wszelkich (tak, tak) opcji politycznych, w tym kraju.
Kościół, z jego pracownikami, dostałem na deser, żeby ulewało się obficiej.

Macie telewizory, radia oraz internet, to wiecie o czym tu piszę – mam nadzieję.
Polska szopka polityczno-kościelna rodem ze snu wariata.
Młodzi mają takie określenie terminalne: masakra.
Tak – MASAKRA!

Proszę zwrócić uwagę na pewną subtelność.
To nie jest zew apolityczny czy a-kościelny.
Bo nie może być, w sytuacji, w której dotyczy mnie to wszystko mocno, wyraźnie i boleśnie.
Apolitycznym czy a-kościelnym to bym mógł być w sytuacji, kiedy to mogę zignorować sprawy, które nie mają wpływu na mnie i moje życie. Sprawy neutralne dla mnie, moich dzieci, mojej rodziny i całego mojego otoczenia.
A przecież tak nie jest.

Zarówno politycy, ich decyzje, kłótnie, nieuczciwość poselska, i ta zwykła, ludzka, dotyczą mnie boleśnie. 
Nie da się (nawet jeżeli bym bardzo chciał) obejść tego bagna i żyć poza realiami tego kraju.
Mojego kraju!

To jest zew ANTY!
Czyli taki, który jest czynną reakcją na to, co się, w Polsce dzieje.
Takie, pięścią w stół, aż talerze podskoczą, bo jakakolwiek inna reakcja jest bez sensu i przyszłości.
Wystarczy się rozejrzeć.
Przeżyliśmy pochody, demonstracje, róże, parasolki, „wypierdalać”, pięści, znaki zwycięstwa i wszelkie pokojowe objawy niezadowolenia obywatelskiego. 
Przeżyliśmy prawicę, lewicę, centrum czy inne, bardziej nierozpoznawalne zbitki polityczne.

Zauważcie, że żadna (!) z nich nie była przedstawicielem całego (choćby nawet 90%) narodu. 
Zawsze byli jacyś my i jacyś oni. Zawsze!
Ale jedno stawia, wszystkie ugrupowania, w jednym rzędzie.

Wszyscy oni byli DLA SIEBIE!

Owszem, jedni bardziej delikatnie i w białych rękawiczkach. Bez szumu i większych skandali. Inni po chamsku i prostacku – garściami i bez oglądania się na kogokolwiek i cokolwiek. Jedni z uśmiechem dla mas, inni z zaciętymi mordami. Ale wszyscy z „grabiami do siebie”. Wszyscy.

Przy okazji, żeby nie wypaść z roli, jakieś uchwały, jakieś hasła, słowa obietnic i inne złudzenia dla nas wszystkich. Tyle, że idzie na coraz gorsze. Wystarczy się rozejrzeć, zajrzeć do portfela, sklepu, przychodni czy miejsca pracy.
Praktycznie – wszędzie!

A my co?
Karmieni wyborczymi pierdołami, pełni nadziei na mityczną poprawę sytuacji, co cztery lata, wybieramy kolejnych złotoustych. Złotoustych, którzy później okazują się ignorantami, złodziejami i mają swoich wyborców głęboko w dupie. Nawet, jeżeli nie wszyscy są tacy a jedynie większość – nic to nie zmieni.
Demokracja to właśnie ta większość!

Do tego dochodzi kolejna siła polityczna, którą jest kościół.
Kościół, który najchętniej zagnał by nas do czasów 18. wieku, bo ciemne masy są łatwe w prowadzeniu.
Bo jedynie takimi ludźmi można kręcić na wszystkie strony, oczywiście, „na pożytek nasz i całego kościoła świętego.”
Z tym, że bardziej chodzi o to „nasz” niż o kościół. 
Międzynarodowa korporacja „Kościół katolicki” nie różni się wiele od pozostałych korporacji.
No, może jest o tyle gorsza, że handluje tymi przestrzeniami, które wiele ludzi uważa za nietykalne, intymne i czyste. 
Wiara dla nich to tylko zwykły towar, z którego można czerpać zyski.

Ważna uwaga!
Nie mam nic przeciw bogu – żadnemu.
Każdy ma prawo do wiary, według swojego światopoglądu i do jej wyznawania.
Katolicy też.
Tyle, że ja sobie nie życzę (chociaż też mam boga) aby jakikolwiek kościół mieszał mi w moim życiu.
A w Polsce, kościół miesza bardzo, wykraczając przy tym poza swoje prawa i kompetencje.

I tym obu zjawiskom mówię NIE!

A czy Wam pasuje sytuacja ciągłej walki, podchodów, podziałów oraz stania w pozycji krowy do wydojenia?
Przysnęliśmy, prawda?
W rytm kołysanki z salonów politycznych i kościelnej zakrystii.

PORA SIĘ OBUDZIĆ!

Ale mam dla Was dobrą wiadomość:
Jest z tego wyjście!

Nie jest ono proste, ale jest!
I z tym Was, na razie, zostawiam.

(cdn…)