Pamięć zawsze była jednym z moich bezpieczników, chroniących mnie przed myślami lub uczynkami, prowadzącymi do zagrożeń. Starałem się pielęgnować tę pamięć. Mówię tu o tych wspomnieniach, które związane były ze stanami, w jakich bywałem podczas picia alkoholu.

Pamiętałem długo:
– Beznadziejne poranki, w których jedynym zmartwieniem było to, że trzeba wykombinować jakieś pieniądze na alkohol, bo kac rozsadza mnie od wewnątrz.
– Czas, w którym trzeba zwlec się z wyra (a nie było to łatwe), aby pójść do sklepu po cokolwiek z alkoholem.
– Pustkę w głowie, pomieszaną z obawą o to, co się ze mną dzieje.
– Strach o to, co będzie dalej.
– Depresję poalkoholową, gdy brakowało czegoś do picia.
– Paniczną potrzebę wypicia alkoholu, podczas wychodzenia z ciągu alkoholowego.
– Nieprzespane noce.
– Poczucie zimna połączone z poceniem się.
– Smród wokół mnie.
– Strach przed problemami, na trzeźwo.
– Mnóstwo innych, nie dających się tak prosto opisać stanów.
– Godziny spędzone przed szpitalem, w oczekiwaniu na to „wyzerowanie”.
– Brata, który mnie, niemal, wnosił po szpitalnych schodach, bo nie miałem siły sam wejść.
– Dni w szpitalu, kiedy to leżałem na łóżku, otępiały od leków.

Jednak, z tą pamięcią nie jest tak prosto, jakbym chciał. Czas powodował to, że powoli ostrość przykrych wspomnień zacierała się. Po pewnym czasie spostrzegałem, że moje wspomnienia zdają się być jak jakiś film. Później – jak film, który nie bardzo dotyczy mnie…

I to było, dla mnie, bardzo niebezpieczne. Szczególnie w tych czasach, kiedy to, wspomnienia były jedynym hamulcem przed kolejnym piciem alkoholu. Bo nic innego wtedy nie miałem…
Po jakimś czasie zaczynałem pić znowu.

Obecnie, jest inaczej. Pamięć – owszem. Ale nie jedynie. Dzisiaj staram się trzeźwieć. Ci, którzy też czynią takie starania, wiedzą o co mi chodzi. Mam obecnie sporo innych hamulców, które trzymają mnie z dala od myśli, zdarzeń i wszelkich dróg do tego, aby wpaść w stare koleiny.
I jedynym problemem jest to, abym doceniał to, co mnie prowadzi przez życie w trzeźwości. Abym nie zapomniał kim jestem i co mi szkodzi a co mi służy.

Dzisiaj jestem dużo bogatszy w narzędzia do lepszego życia.
Dzisiaj Trzeźwość jest dla mnie Wartością – razem z tym wszystkim, co ze sobą niesie.
I jest mi z tym fajnie.