WCZESNYM RANKIEM, PRZY NIEDZIELI,
COŚ ZBUDZIŁO DWÓCH MENELI

Jednemu się ogon trzęsie
Drugi ropę ma na rzęsie
Susza – lecz nie klimatyczna
Aura, mało romantyczna

Człowiek tępo patrzy w ścianę
Kot ma futro potargane
Jaki dziś dzień, jaka pora?
Odpowiedź nie jest zbyt skora

Fatalny jest ten poranek
Co to wczoraj było grane?
Pamięć mieli coś powoli
Co zamieli to zaboli

(…..)

Było wino, lecz nie z beczki
Człek z butelki, kot z łyżeczki
Wino wprawdzie te krajowe
Ale kleiło rozmowę

O dziewczynach, młodych kotkach
Bo to jest opowieść słodka
O imprezach i baletach
O melinach i o metach

Było też o polityce
Coś o Chinach i Afryce
O Kaczyńskim trochę było
Lecz niewiele, by nie mdliło

(…..)

Potem, już gdzieś na pościeli
Pieśni też żeśmy mruczeli
Najpierw były romantyczne
Później, bardzo patriotyczne

(…..)

Film się urwał niespodzianie
Szczęściem jednak na tapczanie
Jego pani, moja żona
Przykryła nas zniesmaczona…

(….)

Wczesnym rankiem, przy niedzieli
Coś zbudziło dwóch meneli…