„AMERYKAŃSKI” TEST NA TO, CZY JESTEŚ RASISTĄ?
(żeby było jasne: ja nie jestem rasistą, ale testu nie zdałem)

Żyjesz w USA…

Wyobraź sobie, że masz piękną, dwudziestoletnią córkę.
Przez całe jej życie, wychowywałeś ją, chuchałeś, otaczałeś troską. Nie żałowałeś na wykształcenie i rozwijanie jej zainteresowań.

I teraz nadszedł czas decyzji, za kogo ją wydać?

Kandydatów jest dwóch:

1. Biały, sympatyczny 30-latek. Wykształcony – lekarz. Ma własne 4-pokojowe mieszkanie i dobry samochód. Kupił to wszystko z mocnej pensji. Jest opiekuńczy i marzy o własnej rodzinie. Uwielbia twoją córkę.

2. Czarny, zbuntowany 30-latek. Chce być (jak większość czarnych) raperem. Ale, na razie, dopiero zaczyna. Mieszka w slumsach – razem z mamą i czterema siostrami. Jeździ na deskorolce. Deskorolkę „załatwił” na dzielnicy. Coś tam kupi – coś sprzeda… Uwielbia twoją córkę.

Teraz dobrze się zastanów… KTO?
…..
…..
…..

Jeżeli wybrałeś białasa to jesteś pieprzonym rasistą, który nie nadaje się między cywilizowanych ludzi!

I KAŻDY AFROAMERYKANIN W USA Z TYM SIĘ ZGODZI
Jeżeli nawet nie każdy, to większość.

Na szczęście, tak to działa jedynie w tych osławionych Stanach.
Na razie!
…………………………………………………………………………………….

P.S. 1
Pomijam, celowo, preferencję twojej córki.
Załóżmy, że ona nie może się zdecydować.
Biały ma chatę, czarny ma dużego…
Taka walka pragmatyzmu kobiecego z kobiecym romantyzmem 

P.S. 2
Żeby nie było, że generalizuję.
Są, oczywiście, różni afroamerykanie.

Taki Barak Obama – afroamerykanin, pierwszy z brzegu.
Człowiek wartościowy i wart brania (z niego) przykładu.

Tyle, że tu rodzi się pytanie:
Na ile on jest jeszcze „afro” a na ile już „amerykaninem”.
Co nie jest (w obu przypadkach) jakimś wielkim komplementem.
Przynajmniej, w mojej ocenie.
Tym niemniej stanowi to pewną różnicę cywilizacyjną.
I proszę się tu nie marszczyć na to ostatnie stwierdzenie.
Tak to wygląda w praktyce.

Liczy się asymilacja ze społecznością i zaakceptowanie jej reguł.
I kolor skóry nie ma nic do tego!

P.S. 3
Żeby było jasne.
Wyrazy „czarny, czarni, itp…” nie są, w moich założeniach, czymś obelżywym czy ustawiających ludzi na innej półce niż wyrazy „biały, biali, itp…”.

No, to nagrabiłem sobie (na dzisiaj) dosyć.
Czarno (oj!) widzę liczebność moich Czytelników po tym wpisie.